|
News 06.08
To już ostatni
dzień naszego pielgrzymowania. Już za niedługo dotrzemy do
Częstochowy. Wstaliśmy wcześnie rano, żeby punktualnie wejść na
Jasną Górę. Jesteśmy radośni, że to już dzisiaj nasz trud złożymy u
stóp naszej Matki. Jednocześnie smutno nam, że dziś pożegnamy się z
wieloma wspaniałymi ludźmi, których dane było nam na pielgrzymim
szlaku poznać. Dziś żyje we mnie Chrystus, więc jestem. Chrystus
jest moim wszystkim. Żyję i jestem, bo On jest. Wędrowaliśmy przez
12 dni, żebyśmy mogli swój trud ofiarować Bogu, przez ręce Maryji.
Niektórzy nie dali rady dojść o własnych siłach. Inni dotarli bez
żadnego pęcherza. Nie zmienia to jednak faktu, że wszyscy dotarliśmy
do celu. Dotarliśmy i z całą pewnością możemy powiedzieć, że już
coraz mniej żyję ja, a coraz bardziej żyje we mnie Chrystus. To
dzięki tym rekolekcjom w drodze, jakie przeżyliśmy, nauczyliśmy się
rezygnować z siebie dla Niego. Jeszcze ostatni postój, i wyruszymy
już bezpośrednio na Jasną Górę.
Jesteśmy u Tronu
Najświętszej Maryji. Dotarliśmy po 12 dniach wędrówki. Wędrowaliśmy
przez piachy, kamieniste drogi, asfaltowe drogi. Towarzyszył nam
upał, zimno, wiatr, deszcz. Znosiliśmy wszystkie niewygody, by mógł
na stałe zamieszkać w nas Bóg. Grupy, które wkroczyły na Jasną Górę,
witane były przez Ks. Bp. Bogdana Wojtusia oraz kierownika
pielgrzymki Ks. K. Woźniaka. Nie należy zapomnieć także o rzeszy
sympatyków pielgrzymki, którzy przyjechali powitać swoich pątników.
Pierwsza grupa weszła punktualnie w samo południe. O 13.30 Mszę
Świętą celebrować będzie Ks. Bp. Bogdan Wojtuś.
Na wstępie Ksiądz Biskup pozdrowił wszystkich przybyłych pątników. W
homilii przypomniał historię obrazu i jego perygrynacji w Polsce.
Wspomniał również o jednoczeniu Europy. Mamy być świadkami Jezusa
Chrystusa, tak jak byliśmy Jego świadkami podczas drogi. Po
Eucharystii Ksiądz Biskup wzruszony powiedział: "dobrze, że
jesteście!"Można by napisać, że to już koniec, ale tak naprawdę to
początek. Początek życia Jezusa w mnie. Żyję już nie ja… ! |